„Spotkanie z kobietą w tle…”

„Spotkanie z kobietą w tle, mężczyzną na pierwszym planie”, które odbyło się w minioną niedzielę w sali GOK w Krynkach, to był prawdziwy strzał w dziesiątkę. Publiczność jak zwykle dopisała – nie przewidywaliśmy pustych miejsc i tak też było. Na nasz wieczór przybyli nie tylko mieszkańcy Krynek ale również goście z gminy Szudziałowo, Sokółki a nawet z Białegostoku. Rozpoczęliśmy o godz. 16 00 zaś przybyłych przywitały Elżbieta Czeremcha i Lucyna Jurkiewicz. Imprezę swoją obecnością uświetniły Pani burmistrz Jolanta Gudalewska, Przewodnicząca Rady Gminy w Szudziałowie Pani Elżbieta Kędyś i Pani dyrektor Zespołu  Szkół Samorządowych w Krynkach Barbara Turycz.

Spotkanie rozpoczęła inscenizacja baśni „Piękna i Bestia”. Przedstawili ją uczniowie drugiej klasy gimnazjum zaś nad wszystkim czuwała Pani Jolanta Szynkiewicz – wychowawczyni utalentowanej młodzieży. To ona wraz ze swoimi wychowankami przez wiele tygodni przygotowywała się do wystawienia tej baśni. Cóż można powiedzieć – wspaniała scenografia, cudowne kostiumy, piękny tekst a młodzi aktorzy – słów brakuje na pochwały. Dykcja, ruch sceniczny i wielki talent naszej młodzieży sprawiły, że ta cudowna baśń przeniosła nas w zaczarowany świat, w którym dobro i miłość zawsze zwyciężają. Owacjom nie było końca, każdy z przybyłych był zachwycony tą inscenizacją. Dziękujemy Pani Jolu za ucztę dla duszy.

W tym miejscu specjalne podziękowania składam dla Pani dyrektor GOK w Krynkach – Elżbiety Czeremcha, dzięki której dzisiejszy wieczór był przygotowany na tak wysokim poziomie artystycznym. Bez jej udziału w próbach, bez cennych wskazówek i podpowiedzi, wszystkie występy młodzieży, wokalistów, kabaretu i zespołu nie współbrzmiały by tak profesjonalnie. Elu –  to Twój sukces! Serdecznie dziękujemy!

Następnie przyszedł czas na kabaret „Na ławeczce”. W nastrój relacji damsko-męskich wprowadziła wszystkich piosenka o miłości w wykonaniu Elżbiety, Mariana i Marcina zas na gitarze akompaniował Andrzej Juszko. Piosenka fajna ale niektórym podobała się szczególnie, bo podczas wykonania dwie fanki (chyba Mariana) podbiegły do sceny i obsypały wykonawcę płatkami róż. To miał facet wzięcie a wspomnę że dziewczyny były niczego sobie. Ale ponieważ była jedna wykonawczyni a dwóch wykonawców to kobieta odeszła z jednym a drugi… cóż. Jeszcze nie umilkły oklaski a tu na scenę weszła dawniej Kobieta luksusowa a dziś „piękna, pachnąca i ziejąca zmysłowością łowczyni przystojnych facetów. Czarowała na scenie i słowami i błyszczącym brokatem dekoltem. Publiczność wielokrotnie przerywała brawami występ Grażyny, gdyż to ona wcieliła się w tę postać. Chociaż nikt nie sypał płatków róż – brawa były ogromne i chyba monolog „Mężczyzna” bardzo się podobał. Ale i facet miał coś do powiedzenia na naszym spotkaniu. Marcin opowiedział w swoim monologu o cudownym życiu z żoną, która na każdym kroku strzela focha. Wielu przybyłych mężczyzn słuchając słów Marcina machało głowami – czyżby znali ten temat? Ja jako kobieta tego nie rozumiem….O co im chodziło? Przecież my kobiety jesteśmy idealne a faceci często doprowadzają nas do …. I o tym mówiło „Więzienne Tango” – Bernard strzelał balonami, Brajan miał sześć innych kobiet, Charli zdradzał mnie z siostrą a Alan Lipszyc wybrał grubego Rycha. Oni zasłużyli na karę a my jesteśmy niewinne ale sąd nas skazał, nie miał litości. Winne – takie było ostatnie słowo Wysokiego Sądu. Ale sołtyski nie zamknęli, a ona chciała przekupić wyborców, żeby ją znów wybrali i zaczęła piec ciasto – pijak się to ciasto nazywało. Było w nim wszystko co trzeba i było tez dużo bimbru, ale więcej bimbru sołtyska – czyli Lucyna – wlała sobie do buzi, opowiadając o przygodach tejże sołtyski ze wsi Łapicze. A że kobieta to słaba płeć – nie ustała na nogach i cóż, pod stołem się znalazła. Helena i Wacia tam ją zastały, ale na stole stała jeszcze butelka więc i one  skończyły na niskim piętrze pod stołem. Ach te kobiety, słaba płeć to i powalił je jakieś 50-procentowy bimber….

I przyszedł czas na muzykę. „Lotosy” w okrojonym składzie ale za to z piękną i młodą wokalistką. Andrzej Juszko, Jurek Gejdel i Kamila Baranowska zabrali nas w zaczarowany świat piosenek. „Moje jedyne marzenie” Anny Jantar, „Chłopak z gitarą” Karin Stanek, „O mnie się nie martw”, „Ballada wagonowa”, „O Ela” i wiele innych piosenek publiczność śpiewała razem z zespołem. Były nawet tańce…

Nasze spotkanie osłodziły pyszne ciasta (chociaż kaloryczne – ale co tam…) i niezwykły tort ze zdjęciem wszystkich osób działających w kabarecie „Na ławeczce”, który ufundowała Pani Ela Kędyś – dziękujemy za tak cudowną niespodziankę! Dziękujemy również publiczności za wspaniałą atmosferę podczas występów – dzięki Wam wiemy, że jesteśmy potrzebni a atmosfera, którą tworzycie sprawia, że gra się nam wspaniale! Kto nie był – ma czego żałować! Zaś my już myślimy o następnym spotkaniu…

(Grażyna Baranowska)